e-mail: sekretariat@kz.pl | tel. (022) 624 85 75

Widzenie oraz podziękowanie za post

Siostry i Bracia,

Jestem Wam bardzo wdzięczny za tydzień modlitwy i postu. Dziękuję za wszystkie sygnały o przyłączeniu się zborów do tej inicjatywy. Ufam Bogu, że w duchowej rzeczywistości naszych domów, zborów i całego Kościoła wiele to zmieniło. Niech Wam Bóg błogosławi.

Poniżej jest opisane widzenie, które podczas postu otrzymała siostra Ewa Wojtowicz z Namysłowa. Pastor Mariusz Antoszczuk był uprzejmy podzielić się tym ze mną, a ja przekazuję to dalej. Niech będzie dla nas zachętą i błogosławieństwem.

W czasie Postu Kościoła, w czwartek w dzień modlitwy o  lokalne zbory, starsza Zboru Ewa Wojtowicz otrzymała taką wizję, która podzieliła się ze mną i Zborem:

Widziała piękny dom, cudowne elewacje, zadbany ogród, stylowe fasady. Dom marzeń. Ale gdy weszła do środka zobaczyła izbę, w której panował lekki półmrok i była bardzo zimno. Na środku izby stał wielki stół, na którym leżał wielki bochen chleba, a dokoła kręciło się mnóstwo ludzi. Jej wzrok przyciągnął piękny kominek na końcu izby. Ale był wygaszony. Stąd półmrok i chłód wewnątrz domu. Ludzie w izbie niby byli razem, ale w sumie każdy był sam dla siebie. W rogu ktoś siedział smutny i nie umiał poradzić sobie ze zgryzotą. W drugim kącie ktoś płakał i nie było nikogo, kto by go pocieszył. W środku izby stała grupka ludzi, ale zainteresowana tylko i wyłącznie sobą. Przy stole siedział ktoś, kto urwał sobie kawałek chleba i jadł go w samotności. Po izbie kręciły się małe dzieci w różnym wieku. Nikt się nimi nie zajmował. Najmłodsze dopiero uczyły się chodzić, więc przewracały się, ale nikt im nie pomagał wstać.

Zrozumienie tej wizji, jakie dostała Ewa jest takie, że nasz Kościół z zewnątrz jest piękny. Mamy cudne kazania i uwielbienie. Służby charytatywne i ewangelizacyjne, ale w środku jesteśmy pozbawieni relacji ze sobą. Brak nam prawdziwego braterstwa i wspólnoty. Oziębliśmy. Chleb to Słowo Boże – tylko nieliczni do niego sięgają, więc są głodni, smutni, zrozpaczeni, samolubni i puści. Dzieci to nowonarodzeni i młodzi chrześcijanie, którymi nie umiemy się zająć, bo sami nie czerpiemy ze Słowa.

Wizja trwała dalej. Nagle jakby ci ludzie się obudzili ze snu i zachęceni zaczęli sięgać do Słowa. Brali i jedli. Jedli i zaczynali zauważać innych. Zbliżyli się do stołu i siebie i nagle ni stad ni zowąd, gdy byli razem zanurzeni w Słowie, w kominku zapłonął wielki ogień, który rozświetlił izbę. Była piękna. Tak samo jak na zewnątrz, ale dotychczas nie było tego widać. Blask i ciepło z kominka ogarnęło wszystkich.

Gdy zbliżymy się do siebie, staniemy razem w Słowie, Pan pośle Ducha a ten zapłonie w naszych kościołach. Tylko dzięki Jego napełnieniu i nawiedzeniu zobaczymy piękno Kościoła i wspólnoty. Ogień przyjdzie!

Kontynuując akceptujesz politykę cookies Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij